
Kibel w Bristolu...W takich momentach i miejscach przypomina mi się bajka Khalila Gibrana. Krótka i ze świetnym morałem. W super skrócie ją przytoczę. Kiedy Bóg (to bajka oparta na tej o brodatym) stworzył świat i rozejrzał się dokoła stwierdził że jest w nim wszystko co potrzebne ale brakowało mu dwóch rzeczy: piękna i brzydoty. Stworzył je więc, oczywiście pięknu dał strój wspaniały a brzydocie szpetne szmaty, no i wysłał je w długą drogę na ziemię. Kiedy tam dotarły po tej długiej i trudnej podróży z niba (celowa literówka) na ziemię jest daleko, były brudne i zakurzone więc postanowiły się wykąpać. W pięknym wschodzącym słońcu znalazły jezioro, zostawiły obrania na brzegu i wskoczyły do wody. Była chłodna i orzeźwiająca co zmęczonym podróżnikom się bardzo podobało. Piękno wypłynęło daleko na jezioro, a kiedy się obejrzało zobaczyło że brzydoty już z nim nie ma.... Wróciło na brzeg i odkryło że nie ma również jego ubrania. Wtedy piękno zrozumiało, brzydota uciekła i w dodatku przebrała się w jego piękny strój. Od tamtej pory BRZYDOTA KRYJE SIĘ POD SZATAMI PIĘKNA A PIEKNO Z KONIECZNOŚCI NOSI SZATY BRZYDOTY.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz