niedziela, 27 lutego 2022


 Anioły muszą być zakłopotane w czasie wojny.

Obie strony modlą się o opiekę,

jednakże zawsze ktoś zostaje ranny.

Ktoś umiera.

Ktoś płacze tak intensywnie,

że niemal wysusza swój organizm.

 

Anioły muszą być zakłopotane w czasie wojny.

Komu mogą pomóc?

Kogo mogą olśnić?

Czyją litością obdarzyć bezlitosnych?

Żaden cichy krzyk nie może być usłyszany.

Żaden niewyraźny ból nie może być odczuty.

Wszystko jest zrozumiałe dla aniołów

ale nie w czasie wojny.

 

Przebudziłem się do tej prawdy

poprzez sen, który miałem ostatniej nocy.

Ujrzałem dwa anioły rozmawiające w obszarze

dziecięcych dusz unoszących się

niczym srebrny dym.

Anioły walczyły pomiędzy sobą

o to, która strona miała rację,

a która była w błędzie.

Kto rozpoczął konflikt?

 

Nagle, anioły uspokoiły się

jak zatrzymane wahadło,

i przelały swoje współczucie

na unoszący się dymny obłok

dusz, które niosły znamię wojny.

Spojrzały na mnie swym wzrokiem

charakterystycznym dla Bożej biblioteki,

po czym wszystkie rozsypane kawałki

podniosły się w zgodzie,

połączone niczym oddech

płomieni w świętym palenisku.

 

Wojna nie przynosi zniszczenia,

lecz pogłębia iluzję rozdzielenia.

Słyszałem wypowiadanie ów słów z taką klarownością,

że gdybym miał oddać je w formie pisanej

wyglądałyby niczym sfałszowany podpis.

Pamiętam współczucie,

ogromne, proporcjonalne do wszechświata.

Myślę, że jego malusieńka drobina wciąż przylega do mnie

niczym cienkie niteczki

z pajęczej sieci.

 

A teraz, ilekroć pomyślę o wojnie,

dzielę się tymi niteczkami z całym wszechświatem,

mając nadzieję, że przylgną do innych

tak jak do mnie.

Spajając anioły i stworzenia

oplatającą łaską współczucia.

Siateczką naszego niebiańskiego domu.


James Mahu

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wielki duchowy żeglarz Alan Watts miał piękną metaforę: wyobraź sobie łódź płynącą przez ocean. Za jej rufą zostaje kilwater - falujący ślad...