Anioły muszą być zakłopotane w czasie wojny.
Obie strony modlą się o opiekę,
jednakże zawsze ktoś zostaje ranny.
Ktoś umiera.
Ktoś płacze tak intensywnie,
że niemal wysusza swój organizm.
Anioły muszą być zakłopotane w czasie wojny.
Komu mogą pomóc?
Kogo mogą olśnić?
Czyją litością obdarzyć bezlitosnych?
Żaden cichy krzyk nie może być usłyszany.
Żaden niewyraźny ból nie może być odczuty.
Wszystko jest zrozumiałe dla aniołów
ale nie w czasie wojny.
Przebudziłem się do tej prawdy
poprzez sen, który miałem ostatniej nocy.
Ujrzałem dwa anioły rozmawiające w obszarze
dziecięcych dusz unoszących się
niczym srebrny dym.
Anioły walczyły pomiędzy sobą
o to, która strona miała rację,
a która była w błędzie.
Kto rozpoczął konflikt?
Nagle, anioły uspokoiły się
jak zatrzymane wahadło,
i przelały swoje współczucie
na unoszący się dymny obłok
dusz, które niosły znamię wojny.
Spojrzały na mnie swym wzrokiem
charakterystycznym dla Bożej biblioteki,
po czym wszystkie rozsypane kawałki
podniosły się w zgodzie,
połączone niczym oddech
płomieni w świętym palenisku.
Wojna nie przynosi zniszczenia,
lecz pogłębia iluzję rozdzielenia.
Słyszałem wypowiadanie ów słów z taką klarownością,
że gdybym miał oddać je w formie pisanej
wyglądałyby niczym sfałszowany podpis.
Pamiętam współczucie,
ogromne, proporcjonalne do wszechświata.
Myślę, że jego malusieńka drobina wciąż przylega do mnie
niczym cienkie niteczki
z pajęczej sieci.
A teraz, ilekroć pomyślę o wojnie,
dzielę się tymi niteczkami z całym wszechświatem,
mając nadzieję, że przylgną do innych
tak jak do mnie.
Spajając anioły i stworzenia
oplatającą łaską współczucia.
Siateczką naszego niebiańskiego domu.
James Mahu
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz