Epigenetyka, nowa genetyka. Obecnie dziedzina ta zajmuje uwagę materialistycznych badawczy wszystkich dziedzin medycznych – od nowotworów i schorzeń układu sercowo-naczyniowego po cukrzycę i depresję.
Okazuje się, że nie tylko struktura chemiczna samych genów, ale niewielkie zmiany na poziomie ekspresji genów wpływają na nasze zachowania, podatność na choroby czy postrzeganie otaczającego świata.
Można stwierdzić, że epigenetyka to ogniwo między naturą a wychowaniem.
Zgodnie z teorią dziedziczenia, po rodzicach odziedziczyliśmy geny, z którymi już zawsze musimy się zmagać. Ale…poprzez swój styl życia możemy na nie wpływać,
i albo je aktywować, albo nie. Dlatego epigenetyka nazywana jest drugim kodem, czyli tym, co ponad genami.
Ciekawe wnioski badaczy sugerują, że flora jelitowa może stanowić jeden z czynników, które decydują o tym, czy odziedziczony gen zostanie pobudzony, lub też nie. I tak przykładowo, bliźnięta rozdzielone w dzieciństwie, mające podobną kombinację genów, mogą cierpieć na różne choroby. U jednego z bliźniąt stwierdzono, że środowisko aktywowało pewien gen, który nie aktywował się u drugiego.
Niby w tym nic dziwnego, ale dla nauki stanowi wyzwanie, co do słuszności teorii ewolucji Darwina czy starym prawdom, które mówią: natura czy wychowanie... A może jednak coś bardziej subtelnego. Ilość wyjątków w kwestiach dziedziczenia też nie pozwala spokojnie przyjmować reguł starej genetyki za słuszne.
Zatem ewolucja, czy rewolucja?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz