Kiedy medytujemy i udaje nam się docierać do naprawdę głębokich stanów, zaczynamy postrzegać różne prawdy o rzeczywistości, niedostępne zwykłej świadomości. Tradycja buddyjska wraz z medytacją vipassana, która należy do jednej z najlepszych szkół uważności określa te stany wglądami medytacyjnymi.
Bardzo cennym jest wgląd, który potwierdza nam w ważny element wiedzy tajemnej, prawdę że cała energia podąża za uwagę i to uwaga tworzy rzeczywistość (Huna, 1 prawo, IKE).
Ajanowie nazywają go "Wglądem w przyczynę i skutek" [paccaya-pariggaha-ñāṇa]
Bezpośrednie pojmowanie związku przyczynowo-skutkowego umysłu i materii. Dla przykładu: gdy po intencji mentalnej pojawiają się doznania fizyczne, intuicyjnie rozpoznaje się związek przyczynowo-skutkowy. Podobnie jest, gdy bolesne odczucie powoduje chęć poruszenia się.Wgląd ten pojawia się dzięki dostrzeżeniu, że istnieją jedynie umysł i materia, i że są to elementy wzajemnie przyczyniające się do swego powstawania. Usuwa błędny pogląd o istnieniu zewnętrznej siły odpowiedzialnej za nasze doświadczenia przez uświadomienie sobie, że istnieje jedynie ciągły łańcuch przyczyn i skutków. Ten wgląd usuwa fałszywe wyobrażenia, że zjawiska pojawiają się w przypadkowy, bezprzyczynowy sposób.
Od czasu do czasu pojawiają się wśród nas nauczyciele i przypominają nam drogę. Dlaczego Ci mistrzowie mówią o poznawaniu i zrozumieniu swojego ja, swojego wnętrza, o uwalnianiu swojego umysłu? Zastanawialiście się kiedykolwiek dlaczego tak mało uwagi przywiązują do otaczającej Was rzeczywistości a tak wielką do rozwoju ducha, umysłu i serca? Dlaczego? DLATEGO ŻE CAŁA RESZTA JEST NICZYM ILUZJA, TO PROJEKCJA TWOICH PRZEKONAŃ BO RZECZYWISTOŚĆ JEST TWOREM MENTALNYM
czwartek, 22 grudnia 2022
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
-
"Moje wyobrażenie o buntowniku i buncie jest bardzo proste: to człowiek, który nie żyje jak robot uwarunkowany przeszłością. Religia, ...
Wielki duchowy żeglarz Alan Watts miał piękną metaforę: wyobraź sobie łódź płynącą przez ocean. Za jej rufą zostaje kilwater - falujący ślad...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz