Mój duchowy przyjaciel, tak zapewne z przygód w innych wcieleniach, dał mnie wspaniały prezent ostatnio, Rape – oddech ducha lasu... Jeszcze raz dziękuję za nasze spotkanie! Wreszcie znalazłem dla niego słowa...
Rape (czyt. hapé) to nie tylko proszek – to święty szept pradawnych dżungli, tchnienie ducha lasu zamknięte w ziołowo-popiołowej formie. To medycyna przodków, przekazywana z pokolenia na pokolenie przez rdzenne plemiona Amazonii, która dziś przemawia do tych, którzy szukają harmonii, oczyszczenia i powrotu do korzeni. W jego składzie znajdziemy zmielone rośliny, lecznicze kory, liście i popiół – wszystko zbierane z szacunkiem dla Matki Ziemi i przygotowywane według rytuałów, które bardziej przypominają modlitwę niż rzemiosło. Dowiedziałem się od przyjaciela, że ze świętymi mantrami, kapłanki mielą je całymi dniami... Rape to nie substancja – to intencja. Każda mieszanka ma swój charakter, swoje działanie, swój duchowy podpis. Wspaniale jest otrzymać taki prezent....
W chwili, gdy proszek zostaje zaaplikowany do nosa – tradycyjnie za pomocą rury tepi lub kuripe – dzieje się coś więcej niż fizyczny kontakt z rośliną. Umysł się wyostrza, ale zatrzymuje się wewnętrzny dialog. Serce się uspokaja. Ciało wydycha wszystko to, co ciężkie i niepotrzebne. To jak wezwanie do obecności, do głębokiego "tu i teraz", gdzie cisza staje się nauczycielem...
Rape oczyszcza kanały energetyczne, chyba też "odblokowuje czakrę trzeciego oka" i wprowadza nas w stan świetny dla głębokiej medytacji. Przyjęte intensywnie, radykalnie znaczy tak autentycznie rytualnie, pomaga zapewne zamknąć stare cykle, pożegnać emocje, które już nie służą, i otworzyć się na nowe wglądy. To jakby duch roślin szeptał do naszej duszy:
"Jesteś gotów, by widzieć wyraźnie"
Choć nie zawiera psychoaktywnych substancji w sensie znanym konwencjonalnej farmakologii, jego działanie bywa głębokie i transformujące. To alchemia popiołu i liści – ziemi i powietrza – która działa na poziomie subtelnego ciała. Dla mnie stało się rytuałem – przed nową przygodą, powrotem do siebie po dniu często trudnym... Rape przychodzi jako cichy wiatr, który omiata duszę...
Ja zbudowałem dwa wierzchowce, które mogą służyć jako tepi lub kuripe 🙂 Kiedyś może je opublikuję, dzisiaj dam bardziej populistyczną ilustrację.
PONO Amama ua noa lele akua le

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz