Prawdziwa medycyna nie rodzi się w laboratoriach, lecz w ciszy lasu, w szepcie liści i w świętym dymie ziół. Nie nosi białego fartucha, lecz pachnie ziemią, deszczem i ogniem. Jest to medycyna Roślin — żywych duchów Matki Natury, które od zarania wieków przekazują ludziom uzdrawiające sekrety.
Dawni uzdrowiciele — szamani, znachorki, ludzie ognia i wody — nie pytali chemii o zgodę. Rozmawiali z liśćmi, korzeniami, kamieniami. Wiedzieli, że każda choroba to zakłócenie w harmonii czterech Żywiołów i Piątej Esencji — Eteru. Leczenie nie polegało na tłumieniu objawów, lecz na przywracaniu równowagi, na słuchaniu tego, co ukryte.
Medycyna rdzennych ludów — Indian, ludu dżungli, pustyni i gór — była (i nadal jest) zaklęciem powrotu do Źródła. Nie oddziela ciała od duszy, zioła od ducha, czasu od rytmu natury. W świecie pełnym szumu i rozdzielenia, prawdziwa medycyna jest powrotem do Jedni. Do miejsca, gdzie każde ziele zna swoje imię, a każda rana wie, kiedy się zamknąć.
A 'ohe pau ka 'ike i ka halau ho'okahi
W jednej szkole nie nauczą cię wszystkiego

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz