To nie rasizm dostrzegać różnice. To nie nienawiść – to świadomość. To nie uprzedzenie – to zakorzenienie w tym, co własne, pokoleniowe, uświęcone przez przodków i ślady stóp na tej ziemi. Świat od zawsze był zbiorem barw, dźwięków i opowieści – a nie jednolitą, plastikową narracją wpychaną w gardło przez tych, co chcą mieć z nas masę bezkształtną.
To różnice między nami są źródłem piękna. To kontrasty tworzą harmonię, nie ślepe zlanie w jedno. Niebezpieczne jest zacieranie granic, w których tkwi dusza. Bo kultura to nie wystrój, który można wymienić. To rytm serca danego ludu. To pamięć, która mówi, jak obchodzić się z chlebem, jakim gestem pozdrowić niebo.
Piękne jest spotykać się z Innym – ale prawdziwe spotkanie może mieć miejsce tylko wtedy, gdy każdy z nas wie, kim jest. Gdy nikt nie udaje, że jesteśmy tacy sami. Bo jedność nie znaczy identyczność.
A dziś? Dziś coraz częściej nie chodzi o spotkanie, ale o wymieszanie. O rozpuszczenie człowieka w masie, jakby był tylko pionkiem, nie duszą z historią. A przecież każdy naród, każda kultura to osobna nuta – i gdy zaczynają grać razem, może powstać pieśń... ale tylko wtedy, gdy nie wycisza się ich siłą.
Ho'omoe wai kahi ke kao'o
Podróżujemy wszyscy razem, jak wody rzeki płynące w jednym kierunku
Ilustracja, to mocny przykład różnorodności, oczywiście wcale nie musi ona prowadzić to takich sytuacji. Tak to wygląda, jak ktoś chce komuś odebrać jego wyjątkowość i tożsamość.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz