Wielu ludziom wydaje się, że kochają drugiego człowieka. Niestety często jest to tylko miłość do tego jak sami się czujemy przy tym człowieku, miłość do naszej przyjemności. To nie jest miłość do drugiego człowieka. To nie jest miłość bezwarunkowa. To nie jest żadna tajemnicza energia... To w zasadzie miłość do samego siebie która może szybko odejść niezaspokajając swojego pragnienia w partnerze, lub czując się niezaspokajanym. Jeśli jednak kochasz bezinteresownie, nie ważysz tego czy dostajesz wystarczająco w zamian. Niewielu ludzi nauczyło się tak kochać a powinni wszyscy...Od czasu do czasu pojawiają się wśród nas nauczyciele i przypominają nam drogę. Dlaczego Ci mistrzowie mówią o poznawaniu i zrozumieniu swojego ja, swojego wnętrza, o uwalnianiu swojego umysłu? Zastanawialiście się kiedykolwiek dlaczego tak mało uwagi przywiązują do otaczającej Was rzeczywistości a tak wielką do rozwoju ducha, umysłu i serca? Dlaczego? DLATEGO ŻE CAŁA RESZTA JEST NICZYM ILUZJA, TO PROJEKCJA TWOICH PRZEKONAŃ BO RZECZYWISTOŚĆ JEST TWOREM MENTALNYM
środa, 5 sierpnia 2020
NIE ZAKOCHUJ SIĘ W SWOIM EGO.
Wielu ludziom wydaje się, że kochają drugiego człowieka. Niestety często jest to tylko miłość do tego jak sami się czujemy przy tym człowieku, miłość do naszej przyjemności. To nie jest miłość do drugiego człowieka. To nie jest miłość bezwarunkowa. To nie jest żadna tajemnicza energia... To w zasadzie miłość do samego siebie która może szybko odejść niezaspokajając swojego pragnienia w partnerze, lub czując się niezaspokajanym. Jeśli jednak kochasz bezinteresownie, nie ważysz tego czy dostajesz wystarczająco w zamian. Niewielu ludzi nauczyło się tak kochać a powinni wszyscy...Rothschildowie
"Światowe media bezustannie spekulują na temat rodziny Gatesów i jej pięćdziesięcio-miliardowej fortuny, sam Gates zaś, raz po raz, umieszczany jest na 1 pierwszym miejscu w rankingu najbogatszych ludzi na Ziemi. Jednakże ci, którzy w to wierzą, pozwalają na to, aby jawnie ich oszukiwano, albowiem w owym rankingu miliarderów próżno szukać choćby cienia największych bogaczy, ludzi, którym udaje się prowadzić „niewidzialne” interesy. Dlaczego? Powód jest prosty: owi bogacze ściśle i skutecznie kontrolują najważniejsze media na Zachodzie. Mamy tu do czynienia z realnym istnieniem w ukryciu przed światem. Weźmy choćby rodzinę Rothschildów, która wciąż prowadzi poważne interesy bankowe. Załóżmy, że na jednej z pekińskich lub szanghajskich ulic przepytamy 100 chińskich przechodniów: prawdopodobnie 99 z nich wie o istnieniu Citibanku, natomiast mało prawdopodobne, aby choć jeden słyszał o banku Rothschildów. Ta powszechna nieznajomość Rothschildów oraz ich perfekcyjna wręcz zdolność do ukrywania informacji na swój temat budzą zarazem podziw i zdumienie. Kim są Rothschildowie? Ktoś, kto próbuje robić karierę w sektorze bankowym, a nigdy nie słyszał nazwiska Rothschild, jest niczym zawodowy żołnierz, który nigdy nie słyszał o Napoleonie, lub fizyk, który nic nie wie o Einsteinie.Pozostaje jeszcze najważniejsze pytanie: jak bogata jest rodzina Rothschildów? Tutaj natykamy się na tajemnicę. Umiarkowane szacunki mówią o majątku wartym około 50 bilionów dolarów!!! Na sukces Rothschildów składa się wiele czynników: ścisła kontrola rodziny nad operacjami finansowymi, ich utajnienie, doskonała harmonizacja wszystkich elementów układanki, niestrudzona zdolność do zdobywania informacji z wyprzedzeniem, rozsądek i wyrachowanie, a wreszcie nigdy niezaspokojona i nieznająca granic żądza władzy i złota. Dzięki genialnej umiejętności przewidywania i głębokiej znajomości mechanizmów rządzących bogactwem i pieniądzem, w ciągu ponad dwustu lat okrutnych wojen i zawirowań politycznych rodzina Rothschildów zbudowała, istniejące aż do dziś, największe i najpotężniejsze imperium finansowe w historii ludzkości…."Obudź śpiącego w Tobie giganta!
"Wykonywanie kolejno po jednej czynności". Tak pewien mistrz określił istotę buddyzmu zen. Wykonywać kolejno każdą czynność, nie myśląc nawet a może przedewszystkim o niczym innym, znaczy być w pełni z tym, co robisz, poświęcić temu całą swoją uwagę byciu w chwili obecnej. Ta prosta zasada ZEN daje nam jeszcze jedną możliwość. Jeśli wykonywana czynność jest w jakiś sposób uciążliwa, nieprzyjemna jest to np. męcząca praca, wtedy lepiej odwróć od niej swoją uwagę w takim stopniu w jakim jest to możliwe. Sama praca najczęściej nie jest tak męcząca, jak myślenie o niej. Intelektualna prostytucja
Przytoczę Wam cytat z książki Richarda O. Boyera pt. ''Labor's Untold Story (Nieopowiedziana historia pracy) wydanej w 1955 roku. Pochodzi z cvzasopisma ''Nexus''. Słowa te wypowiedział w 1880 r. czołowy wówczas dziennikarz z NY John Swinton. Został on zaproszony na uroczysty bankiet przez liderów swojej profesji. W pewnej chwili ktoś wzniósł toast za ''niezależną prasę''. Wtedy John odrzekł na to tak:
''W tym dniu dziejów świata w Ameryce nie ma czegoś takiego jak niezależna prasa. Wy to wiecie i ja to wiem. Nie ma nikogo wśród nas, kto odważy się napisać swoją szczerą opinię, a jeśli to zrobi, to wie z góry, że nigdy nie ukaże się ona drukiem. Ja jestem opłacany co tydzień za trzymanie moich szczerych opinii z dala od gazety, z którą jestem związany. Inni z was są opłacani podobnym wynagrodzeniem za podobne rzeczy i każdy z was, kto byłby na tyle głupi, aby napisać uczciwą opinię, znalazłby się na ulicy, szukając innej pracy. Gdybym pozwolił sobie na opublikowanie mojej rzetelnej opinii choćby w jednym wydaniu mojej gazety, przed upływem 24 godzin straciłbym pracę. Przedmiotem działalności dziennikarzy jest niszczenie prawdy, bezczelne kłamanie, przekręcanie w celu oczerniania, łaszczenie się u stóp mamony i sprzedawanie swojego kraju i narodu w pogoni za codziennym chlebem. Wy to wiecie i ja to wiem, więc po co to głupie wznoszenie toastu za niezależną prasę?
Jesteśmy narzędziami i wasalami bogaczy kryjących się za kulisami. Jesteśmy marionetkami, to oni pociągają za sznurki, a my tańczymy. Nasze talenty, nasze możliwości i nasze życie są własnością innych ludzi. Jesteśmy intelektualnymi prostytutkami!''.
Dziś te słowa są jeszcze bardziej aktualne, w świetle funkcjonowania mass mediów na całym świecie. A wypowiedziano je prawie 140 lat temu!
Plandemia Cov 1984
"Jestem wolnym człowiekiem, nie pozwolę się zniewolić. FB pewnie zablokuje mój wpis kto inny zapuka do moich drzwi.
Ale do sedna sprawy. Zaczynam:
Ostatnio widziałem pożar ale bez dymu , ognia i temperatury.
Miałem pacjenta ze złamaną nogą ale nie było bólu, pęknięcia, deformacji itp.
Widziałem człowieka chorego, który miał katar ale nic z nosa nie wypływało. Miałem pacjenta z raną szarpaną, zniszczonymi naczyniami ale nie było widoku czerwonej krwi, bólu, uszkodzonych tkanek.
„Musiałem jednak mówić im że jest krew, że jest ból, że jest ogień itd., mimo, że tego nie widzieli i nie czuli. Ale im wmówiłem, że jest.”
Widziałem bezmyślność lekarzy na SOR-ach I NAS pozostałych medyków, którzy wszędzie widzieli COWID i zaniedbywali leczenie pacjentów, dzieci z ranami odsyłane były do szpitala zakaźnego odległego o 150 km od domu, bo ojciec wrócił z zagranicy i….. może mieć wirusa. Ludzie z udarami mózgu, zawałem mięśnia sercowego nie byli od razu przyjmowani na oddział udarowy, kardiologii tylko w pierwszej kolejności wymaz, testy, czekanie,... bo mieli ……. temperaturę itd, itd.
Zobaczyłem naszą głupotę i widzę ją nadal. Zobaczyłem jak nigdy wcześniej, niepotrzebną śmierć ludzi bo wmówiono nam szereg nieprawidłowych zachowań i większość nadal ich przestrzega.
Już zrozumieliście!!!
….I jest wirus SARS CoV 2, korona-wirus, choroba z dziwną nazwą COVID 19, która może nie dawać objawów!!!!
Ludzie przechodzą chorobę bezobjawowo- ha ha ha
Cud medycyny. Pierwsza choroba w moim 22 letnim stażu pracy w ratownictwie medycznym, która jest bez objawów i nazywa się ją chorobą!!!!!
Nie neguje obecności korona-wirusa, obecnego w naszym środowisku od lat 60-tych ubiegłego stulecia bo już wtedy go Świat poznał, nie neguję prawdziwych objawów, które występują i występowały u osób chorych.
Ja po prostu nie znoszę kłamstwa, w tym medycznego, pseudo polityków, zastraszania i ogłupiania społeczeństwa, niszczenia gospodarki, życia społeczno-kulturalnego.
Jesteśmy nosicielami wielu wirusów, grzybów, bakterii itp. przez całe nasze życie.
Jesteśmy nosicielami, powtórzę jesteśmy nosicielami.
Dopiero gdy nasz organizm osłabnie, układ odpornościowy zawodzi zaczynamy chorować na różne choroby i to co mamy na sobie w sobie, może być dla nas groźne!!!!
Nie boję się fali krytyki na FB przez tych, którzy wierzą w to co się dzieje i żyją w swoim telewizyjnym świecie.
Mają prawo do wypowiedzi tak samo jak ja.
Ale ja mówię stanowczo NIE!!! na to co się teraz dzieje!!!!
Pomiar temperatury!!!!
Ściema totalna. Przypomina to strzał w głowę i powoduje strach wśród ludzi. Wszyscy na to zezwalają i nie analizują, że jest to kompletnie nieefektywne, niepotrzebne i nie ma dowodów naukowych na to, że ta czynność zwiększa wykrywanie nagłośnionej choroby.
Totalna bzdura, marnotrawstwo pieniędzy na zawyżone cenowo termometry i narażanie społeczeństwa, firm i instytucji na niepotrzebny wydatek.
Od kiedy temperatura >38 st. C jest jedynym wyznacznikiem groźnej choroby!!!! Bzdura
Mając zawał mięśnia sercowego,udar, ból zęba możesz mieć podwyższoną temperaturę!!!! Stres też może wywołać wzrost temperatury, przebywanie w nasłonecznionym terenie także!!!!!!
Strach pogłębia choroby, nasila złe samopoczucie, pogłębia depresję…. Strach blokuje skutecznie normalne życie i zniewala.
Gdy co roku jest fala sezonowej grypy, to czy mierzyli Ci temperaturę przed wejściem do szkoły, urzędu, na basen, gdziekolwiek!!!! NIE!!!!
Czy zamykali przychodnie zdrowia? NIE !!!! Ludzie siedzieli na korytarzach bez masek kasłając, plując dotykając wszystko dookoła i co? NIC!!!!! Zero reakcji, masek i innych kłamstw.
Grypa też jest chorobą zakaźną!!!! Ludzie z AIDS mają wirusa HIV itd., itd. Czy tych ludzi pozamykano w domach, czy im pozamykano kościoły…… zakazano wejścia do LASU, zabroniono dzieciom bawić się na placach zabaw!!!!!!!!!
NIE!!!!!
Przypominam- że w sezonie epidemicznym 2019/2020 w Polsce, odnotowano ponad 3,2 mln zachorowań lub podejrzeń zachorowań na grypę. Jak wynika z meldunków Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego - Państwowego Zakładu Higieny, od września 2019 r. na grypę zmarły w Polsce 43 osoby, a od początku 2020 r. do początku marca tego roku - 40 osób.
W Polsce rocznie umiera ponad 400000,00 osób!!!
Dziennie w Polsce umiera na wszystkie choroby ,w wyniku wypadków, morderstw itd. ponad 1000 osób dziennie.
Ludzie umierają z rożnych przyczyn. Teraz umierając przykładowo z powodu udaru mózgu czy innych chorób, będąc nosicielami wirusa SARS-(koronawirusa) to otrzymujemy złowieszczą informację, że zmarł z powodu korona-wirusa.
Na ostatnim swoim 48h dyżurze, byłem sam przy 2 zgonach, nie związanych z tą paranoją a w powiecie, w którym miałem dyżur łącznie było 6 zgonów.
W mediach podano informacje, że tego dnia zmarło z powodu tzw. koronawirusa 9 kolejnych osób w Polsce. Współczucia dla wszystkich rodzin i bliskich zmarłych ale w naszym kraju dziennie umiera ok. 1000 osób dziennie!!!!!!!!!!!
Czy gdy miałeś katar, zakasłałeś lub psiknąłeś to wyrzucali Cię z samochodu i przerywali egzamin na prawo jazdy? NIE!!!!
A teraz pozwalamy na to. Za chwilę każą Wam skakać na główkę z 10 piętra bo to rzekomo uchroni przed chorobami to ludzie zaczną to robić!!!!! Dla wielu jedyną prawdą jest to co usłyszą od tzw. ekspertów telewizyjnych i radiowych.
Jak mantrę, powtarzają wymyślone bzdury nie poparte badaniami naukowymi. Przepraszam, oni nazywają to badaniami ale nic nie pokazują. Stworzone przez nich symulacje komputerowe pokazują to co macie zobaczyć, bo chcieli i wywołali na całym Świecie PANDEMIĘ ale strachu, złowrogości międzyludzkiej, braku empatii, współczucia.
Mam dość kłamstw WHO, latającego nietoperza i łuskowca.
Panie ministrze zdrowia- wycofuje swoje poparcie dla Pana. Okłamał mnie Pan. Skoro mówi Pan, że nie nosi maski bo jest zdrowy, to ja też jaj nie noszę, od samego początku! Jak można siłą, pod przymusem „wyszczepić wszystkich ludzi!!!!!”.
Nie ma stanu nadzwyczajnego w Polsce a ograniczają moje swobody obywatelskie. Jest to niezgodne z konstytucją. Poprzez rozporządzenia do ustawy o COVID wprowadzono szereg zakazów.
Gdzie są Ci „wielcy politycy, obrońcy konstytucji”, którzy potrafili krzyczeć, wyzywać. Dlaczego teraz nic nie robią? Może też w tym uczestniczą?
Martwi mnie to, że tak mało ludzi zachowało myślenie. A może to strach przed niewolą albo już jesteśmy niewolnikami systemu.
Kiedyś Pani Kopacz, mimo że nie przepadałem za jej poglądami, nie zgodziła się na kupienie szczepionek na ptasią grypę.
Uratowała Nasze dupy i uchroniła przed powikłaniami i śmiercią spowodowaną nieprzebadaną szczepionką.
Nie zgodziła się aby „wyszczepić wszystkich Polaków”.
Jestem ratownikiem medycznym. Nie szczepiłem się nigdy na grypę i jestem z tego zadowolony. Byłem wielokrotnie przeziębiony, może nawet zachorowałem na grypę sezonową. I co? Poradziłem sobie bez szczepionki.
Nie namawiam Was do nie przyjmowania szczepionek. Niech każdy sam podejmuje decyzje, niech każdy sam ma do tego prawo. Niech każdy sam decyduje o swoim życiu i zdrowiu.
W naszym kraju mówi się dużo o nietolerancji, rasizmie itd., ale tylko gdy chodzi o inny kolor skory, orientację seksualną itp.
Czy prezydenci miast wprowadzający ograniczenia w przyjmowaniu dzieci niezaszczepionych na jakieś choroby do przedszkoli są tolerancyjni w stosunku do rodziców i dzieci?
Czy wprowadzanie na siłę tzw. PASZPORTÓW EPIDEMICZNYCH A WŁAŚCIWIE ICH BRAK powodujący izolację, zakaz podróżowania nie jest rasizmem i nietolerancją!!!!!!
Dlaczego, nie zakaże się przykładowo produkcji papierosów, dlaczego nie ma przymusu nie palenia skoro są takie szkodliwe!!! Bo to jest biznes dla rządu, polityków itp. Dlaczego macie się „wyszczepić”? Bo to jest zajebisty biznes dla wszystkich, popierających teorię pandemii i kontrolę nad ludźmi.
Lekarze, medycy w przychodniach zdrowia, szpitalach, ?jak można pozwolić im na zamykanie POZ, nie przyjmowanie pacjentów bo jest choroba- upssss wirus!!!. A od czego my jesteśmy jak nie od pomagania ludziom w chorobie!!!!!!
Jak można pozwolić na nie przyjmowanie pacjentów do placówek medycznych (izby przyjęć, SOR, przychodnie) tylko dlatego, że ktoś ma temperaturę 38 st. C i kaszel. Absurd, absurd i łamanie prawa. To nie są medycy tylko zaprogramowani karierowicze, którzy przestali być empatyczni, logiczni, przestali robić to do czego się kształcili i dodatkowo pobierają za to pieniądze.
Czy kiedyś przykładowo za pracę z chorymi na AIDS, grypę i inne choroby zakaźne płacono lekarzowi na SOR ogromne kwoty za godzinę pracy. Nie!!!!!
Czy takich pacjentów nie przyjmowano do szpitala, przychodni? NIE!!!!!!
A teraz jest to normą. Praca w nagle szczególnych warunkach, nikt tego nie komentuje a oni mają gdzieś leczenie. Liczy się mamona i tzw. bezpieczeństwo.
Dlaczego ubieram się nadal na dyżurze w kombinezon? Bo muszę.
Zaawansowany trening małp.
Bo lekarz wymyśli sobie, że to może być COVID, mimo, że nie ma potwierdzenia, poinformuje sanepid a ten wyśle mnie na przymusową bezpłatną izolację gdybym tego nie miał ubrane!!!!!!
Zamknięte szkoły
Tu nie chodzi o bezpieczeństwo naszych dzieci, tylko o ogłupienie i rozwój analfabetyzmu wśród rosnącego młodego społeczeństwa. Społeczeństwa, które pozbawione będzie konstruktywnego myślenia, rozwoju umysłowego, życia społecznego. Nie ma żadnych badań naukowych na to, że przebywanie w szkołach zwiększy zachorowalność, śmiertelność!!!!
W Europie są kraje, które nie zgłupiały i dzieci, młodzież kształcą się aby rozwijać silne, mocne i mądre społeczeństwo.
Zarażaliśmy się chorobami przenoszonymi drogą kropelkową wszędzie. Macie jednak wierzyć, że szkoły są bardziej niebezpieczne w przeciwieństwie do zatłoczonych marketów, kolejek przed budką z lodami czy brodzeniu w morzu obok siebie!
Rozwijać się będzie społeczeństwo telewizyjne, które nie będzie dociekać prawdy tylko przekazywać kłamstwo narzucone, które dla nich będzie prawdą. Marginalne „nauczanie” ma doprowadzić do wyszkolenia młodego społeczeństwa, które podatne będzie/ jest na manipulację. Sterowanie ludźmi, „programowanie ich”, ogłupianie młodego społeczeństwa, niszczenie karier sportowych, to jest cel większości obecnych tzw. polityków.
Im głupsze społeczeństwo tył łatwiej się nami będzie rządzić!!!!!
Systematycznie powtarzane kłamstwo staje się PRAWDĄ."
czwartek, 9 lipca 2020
Dobra nowina 2
Wszyscy chcą iść do nieba, ale nikt nie chce umrzeć.. Chcemy aby było inaczej a nikt nic nie robi w tym kierunku. Niebawem pozostaniemy w świecie bez słońca i lasu, pozbawionym naturalnego życia i koloru i bez nadrzędnych wartości. Za to wszelkie uciechy przyniesie ludziom sieć, internet czy inny net. Superszybka transmisja, wirtualne wakacje, miłość, wirtualne bodźce. Wszyscy gadają o jakimś wirusie, podczas gdy najbardziej zawirusowane są nasze umysły!!! Historia zatoczyla koło, materializm, ignorancja i nieposzanowanie własnej mocy ze źródła znowu doprowadza ludzkość do upadku. Czy zawrócimy jeszcze z tej drogi? Przecież to zależy od naszej podświadomości, ukrytych pragnień, oczekiwań, myśli, potrzeby wygody, bierności i pretensjonalności, czynów i uwagi. To zależy od nas. Może zacznijmy po prostu każdy od tego cóż on sam karmi i pozwala by rosło... To my pozwalamy na to wszystko. Niech więc wreszcie każdy zacznie od zmiany samego siebie. Pomyślności!!!(Ilustracja: Steve Cutts)
wtorek, 7 lipca 2020
Wszystko powstaje ze światła wg. Roberta Grosseteste
W trzeciej dekadzie XIII wieku powstało dziełko „O świetle”, czyli o pochodzeniu form. Była to jedna z wielu prac największego ówczesnego filozofa angielskiego Roberta Grosseteste (1175-1253), profesora powstającego uniwersytetu w Oxford i biskupa Lincolnu. Jego koncepcja kosmogoniczna była próbą wyjaśnienia biblijnego opisu stworzenia w sposób racjonalny. Niejako przy okazji, w celu dodatkowego wyjaśnienia swojego stanowiska, zawarł on tam kilka ciekawych intuicji matematycznych. Oczywiście posługiwał się językiem naturalnym, co sprawiało wiele trudności jego późniejszym interpretatorom. Współcześni historycy filozofii podjęli kilka prób sformalizowania twierdzeń z „O Świetle”. Samą kosmogonię filozofa, mimo iż w swych ogólnych zarysach opiera ona się na żywotnym wówczas paradygmacie Arystotelesa, powiązano również z dwudziestowiecznymi teoriami fizycznymi.
„Pierwsza forma cielesna (...) w moim przekonaniu jest światłem.”
Całość dorobku Grosseteste określa się jako filozofię światła. Potraktowanie właśnie światła jako pierwszej zasady ontologicznej umożliwiło mu oparcie swoich rozważań na naukowych podstawach - matematyka (poprzez pochodną od geometrii optykę) stała się konieczna dla fizyki. Mimo, że był on jednym z prekursorów nauk empirycznych, poznanie rozumowe miało dla niego znacznie większą wartość i - w związku z tym - to matematyka miała być kluczem do zrozumienia świata.
A oto jak Grosseteste opisywał początek wszechświata: Bóg stworzył punkt materialny, którego formą substancjalną było światło. Punkt świetlny, z samej swojej natury (bez potrzeby dalszej ingerencji Stwórcy), momentalnie zaczął się rozszerzać, pociągając za sobą nierozłącznie związaną ze sobą materię. W ten sposób powstała trójwymiarowa przestrzeń, materia rozrzedzała się wraz z oddaleniem od środka. Wszechświat rozrastał się aż do momentu, gdy skrajne rozrzedzenie materii nie pozwoliło na dalszą ekspansję. Peryferie tej świetlistej kuli pierwotnego kosmosu stanowiła najsubtelniejsza materia - firmament. Stąd następowało wtórne promieniowanie odbitego światła, na skutek czego powstały kolejne sfery niebieskie i sfery żywiołów z Ziemią w centrum. Światło (...) rozprzestrzenia materię równomiernie i kulisto na wszystkie strony...
Proces pomnażania się pierwotnego punktu świetlnego jest nieskończony. Natomiast efektem jest skończony wszechświat. Jak zostaje to wyjaśnione? Wielkość prosta, pozbawiona rozmiaru, jaką był punkt świetlny, musiała się zwielokrotnić nieskończoną ilość razy, bowiem jej skończona wielokrotność nie prowadzi jeszcze do wielkości innej niż prosta. Dopiero wielkość skończona dałaby w takim procesie wielkość nieskończoną, która, wobec tego, zdaniem Grosseteste, przekracza wielkość prostą nieskończenie razy nieskończenie.
„Niektóre szeregi nieskończone są większe od jednych, a mniejsze od drugich.”
Materia według koncepcji Grosseteste rozrzedza się wraz z odległością od centrum ekspansji - lokalizacji pierwotnego punktu świetlnego. W efekcie dostajemy kosmiczną banię, gdzie największe zagęszczenie materii obserwujemy w centrum (gdzie później powstanie Ziemia). Maleje ono równomiernie aż po firmament, gdzie materia jest rozciągnięta do maksimum. Wnętrze jest więc nadal podatne na rozrzedzanie. Firmament powstrzymuje dalszą kreację i efektem jest stabilny skończony wszechświat. Jego stabilność, co było już wspomniane, "jest gwarantowana" autorytetem Arystotelesa. To właśnie podstawowa różnica między kosmogonią uczonego z Oxfordu a kosmogonią współczesną - posteinsteinowską, która każe światu wciąż się jeszcze stawać...
„Pierwsza forma cielesna (...) w moim przekonaniu jest światłem.”
Całość dorobku Grosseteste określa się jako filozofię światła. Potraktowanie właśnie światła jako pierwszej zasady ontologicznej umożliwiło mu oparcie swoich rozważań na naukowych podstawach - matematyka (poprzez pochodną od geometrii optykę) stała się konieczna dla fizyki. Mimo, że był on jednym z prekursorów nauk empirycznych, poznanie rozumowe miało dla niego znacznie większą wartość i - w związku z tym - to matematyka miała być kluczem do zrozumienia świata.
Całkiem nieźle kombinował...
A oto jak Grosseteste opisywał początek wszechświata: Bóg stworzył punkt materialny, którego formą substancjalną było światło. Punkt świetlny, z samej swojej natury (bez potrzeby dalszej ingerencji Stwórcy), momentalnie zaczął się rozszerzać, pociągając za sobą nierozłącznie związaną ze sobą materię. W ten sposób powstała trójwymiarowa przestrzeń, materia rozrzedzała się wraz z oddaleniem od środka. Wszechświat rozrastał się aż do momentu, gdy skrajne rozrzedzenie materii nie pozwoliło na dalszą ekspansję. Peryferie tej świetlistej kuli pierwotnego kosmosu stanowiła najsubtelniejsza materia - firmament. Stąd następowało wtórne promieniowanie odbitego światła, na skutek czego powstały kolejne sfery niebieskie i sfery żywiołów z Ziemią w centrum. Światło (...) rozprzestrzenia materię równomiernie i kulisto na wszystkie strony...
Proces pomnażania się pierwotnego punktu świetlnego jest nieskończony. Natomiast efektem jest skończony wszechświat. Jak zostaje to wyjaśnione? Wielkość prosta, pozbawiona rozmiaru, jaką był punkt świetlny, musiała się zwielokrotnić nieskończoną ilość razy, bowiem jej skończona wielokrotność nie prowadzi jeszcze do wielkości innej niż prosta. Dopiero wielkość skończona dałaby w takim procesie wielkość nieskończoną, która, wobec tego, zdaniem Grosseteste, przekracza wielkość prostą nieskończenie razy nieskończenie.
„Niektóre szeregi nieskończone są większe od jednych, a mniejsze od drugich.”
Materia według koncepcji Grosseteste rozrzedza się wraz z odległością od centrum ekspansji - lokalizacji pierwotnego punktu świetlnego. W efekcie dostajemy kosmiczną banię, gdzie największe zagęszczenie materii obserwujemy w centrum (gdzie później powstanie Ziemia). Maleje ono równomiernie aż po firmament, gdzie materia jest rozciągnięta do maksimum. Wnętrze jest więc nadal podatne na rozrzedzanie. Firmament powstrzymuje dalszą kreację i efektem jest stabilny skończony wszechświat. Jego stabilność, co było już wspomniane, "jest gwarantowana" autorytetem Arystotelesa. To właśnie podstawowa różnica między kosmogonią uczonego z Oxfordu a kosmogonią współczesną - posteinsteinowską, która każe światu wciąż się jeszcze stawać...
Subskrybuj:
Posty (Atom)
-
"Widzenie" (Wynika z zasady IKE: Świat jest taki, jaki myślisz, że jest) Jest to zdolność funkcjonowania w świecie z perspektywy...
-
Z okazji " święta " narzuconego Słowianom, przez obcą nam religię , napiszę dziś o tajemnicy krzyża. "Czarni magowie sekty ...
-
Początki powstania liczb, którymi posługujemy się współcześnie nie są dziś znane z całkowitą pewnością. Według niektórych autorów korzenie w...
-
"Gdybym miał w kieszeni wszystkie bogactwa Peru, z pewnością oddałbym je tobie" Victor Hugo, Notre-Dame De Paris Pisarz Gringori...
Jedynka w numerologii
Początki powstania liczb, którymi posługujemy się współcześnie nie są dziś znane z całkowitą pewnością. Według niektórych autorów korzenie w...



