poniedziałek, 24 sierpnia 2026

Jedynka w numerologii



Początki powstania liczb, którymi posługujemy się współcześnie nie są dziś znane z całkowitą pewnością. Według niektórych autorów korzenie współczesnych cyfr należy wiązać raczej z Indiami i tradycją sanskrycką niż z kulturą arabską. Można jednak przypuszczać, że zarówno ich zewnętrzny kształt, jak i głębsze znaczenie opierają się na pewnym uniwersalnym pierwiastku. Sam sposób zapisu oraz forma cyfr kryją wiele interesujących wskazówek i symbolicznych znaczeń. Pierwszych dziewięć liczb było również wyrażanych za pomocą określonych liter.

Teraz pokrótce opiszę osobę, której duchową wibrację reprezentuje liczba 1. Liczbę duchową uzyskujemy tworząc prostą liczbę całkowitą, z dnia miesiaca daty urodzenia. Nie mówi ona o pełnym przeznaczeniu duszy, lecz raczej o charakterze i podstawowych cechach osoby, która tę duszę wyraża.

Jedynka jest symbolem męskiej siły twórczej, niezróżnicowanego źródła istnienia. Każdy początek życia w świecie form posiada kształt linii. Nasuwa mi się tutaj skojarzenie ze skandyna wewską runą ISA, symbolem ciszy i zatrzymania. Być może dlatego, że zanim cokolwiek powstało, istniała cisza... Po hawajsku „jeden” to kahi - słowo oznaczające także jedność i pojedynczość. Zawiera w sobie pierwiastek ognia, ahi ahi.


Przejdźmy jednak do konkretów i zobaczmy, jak wedyjska numerologia charakteryzuje osobę pozostającą pod wpływem tej liczby. 

Jedynka jest liczbą duchową osób urodzonych 1, 1O, 19 lub 28 dnia każdego miesiąca. Tak zwaną górującą, jest liczba 28. Ale nie będę tego rozważał, bo za długi byłby ten, post? (raczej artykuł). Nie będę też opisywał medycznych wskazań ajurwedyjskich.

Ludźmi posiadającymi liczbą duchową 1 włada Słońce, które obdarza ich stałością celów i idei. Mają tendencje do obstawania przy swoim, zwłaszcza gdy są przekonani, że podążają właściwą drogą. Trudno ich przekonać do zmiany stylu bycia, opinii, przekonania czy decyzji. Poza tym szybko formułują swoje idee. Mają zdolność jasnego rozumowania oraz indywidualny punkt widzenia, który dominuje nad wszystkim, co robią w życiu. Są trzeźwi, solidni, punktualni i wyrażają się precyzyjnie. Posiadają silną indywidualność i wymagają dużej dozy uwagi oraz szacunku. Sami troszczą się o innych i oczekują, że inni odpłacą im tym samym.

Łatwo nawiązują przyjaźnie, a zerwanie przyjacielskich stosunków przychodzi im z trudem. Są władczy, mają też dużo szczęścia w uzyskiwaniu pomocy od osób będących u władzy. Na każdym kroku pomaga im ich szczęśliwy los. Są znani jako szczęściarze.

Lubią wolność i czują niechęć do ograniczeń. Za żadną cenę nie potrafią ścierpieć wtrącania się do swojej pracy.

Uwielbiają nowinki i, cokolwiek robią, starają się stosować najnowsze metody oraz technologie. Dobrze znane pomysły pokazują z nowego punktu widzenia i prezentują jako własne. Są twórczy, pomysłowi i przeważnie cechuje ich pozytywna, optymistyczna postawa.

Są mocnej budowy, mają większą witalność niż inni i są zdolni do ciężkiej pracy fizycznej. Z reguły pełni wigoru, są ludźmi wielkodusznymi i pracowitymi, wolnymi od zawiści, złośliwości oraz niechęci.

Są wydajni w pracy, uczciwi i prawdomówni. Przeważnie mają rację, ponieważ podejmują właściwe decyzje we właściwym czasie. Te cechy pozwalają im się wybić. W pracy awansują, ponieważ zawsze dążą do osiągnięcia najwyższych stanowisk. Pracują ciężko, aby dojść na szczyt, i przeważnie im się to udaje.

Jeżeli jednak się nie uda, stają się smutni, nerwowi, popadają w pesymizm i depresję.

Ludzie o liczbie duchowej 1 mają płodny umysł, wypełniony nowymi myślami i ideami. Promują nowe przedsięwzięcia oraz nowe projekty.

Lubią żyć zbytkownie i po królewsku, wydając pieniądze na luksus i wystawność. Z reguły bywają rozrzutni. Wydają również bez ograniczeń na prezenty i upominki dla innych. Hojnie obdarowują gości i przyjaciół, nawet wydając na nich pieniądze.

Są entuzjastami w sprawach religijnych i często wierzą, że zostali powołani do spełnienia jakiejś szczególnej misji. Pracują ciężko, bez wytchnienia, aby ją wypełnić, nawet jeśli oznacza to poświęcenie lub niewygody.

Są uparci i stawiają czoła zmiennym kolejom losu, nie tracąc optymizmu ani odwagi. Nie znoszą krytyki, lubią natomiast krytykować innych.

Mają dobre maniery i wyrobiony smak. Nie cierpią nieporządku, lenistwa, opieszałości, fałszywej dumy, nieszczerych pochwał, obietnic bez pokrycia, egoizmu oraz pochlebstw.

Pragną wolności bez żadnych ograniczeń. Wyrażają się jasno i na swoje pytania lubią otrzymywać precyzyjne odpowiedzi.

Wstępują do organizacji religijnych i społecznych, lecz opuszczają je, jeśli nie powierzy im się kluczowych stanowisk.

Mogą być pomocni tylko wówczas, gdy zapewni się im uwagę i uznanie oraz będzie podziwiać ich za ciężką pracę. Cieszą się powodzeniem u płci przeciwnej i z reguły czerpią korzyści z tych kontaktów. Są wpływowi i oddziałują na swoich przyjaciół oraz współpracowników. 

Czas ich największej aktywności życiowej przypada na okres między 35. a 49. rokiem życia.

Są ludźmi zdyscyplinowanymi, prostolinijnymi, praktycznymi i poważnymi. Są niezmiernie uprzejmi, chętni do współpracy i potrafią panować nad emocjami. W niesprzyjających warunkach pozostają nieugięci i niewzruszeni, choć czasem bywają uparci i łatwo wpadają w złość.

Tak jak Słońce, są źródłem światła i radości oraz poświęcają się służbie dla ludzkości. Znajdują upodobanie w podróżach i potrafią przystosować się do każdej sytuacji. Cieszą się życiem oraz umieją docenić sztukę i piękno.

Są gotowi przyjąć prawdę i zmienić zdanie, ponieważ prawda jest dla nich ważniejsza niż własne opinie. Przyswajają idee z różnych źródeł i zamiast podążać wyłącznie śladami tradycyjnych religii, w których się urodzili, tworzą własną ścieżkę.

Bardzo dbają o swój publiczny wizerunek. Z reguły są przyjacielscy i uczynni. Potrafią w krótkim czasie nawiązać kontakt z nieznajomymi i zainspirować ich do działania. Zachęcają młodych ludzi do podejmowania ról przywódczych.

Stają się znani w swojej społeczności i są podziwiani za ciężką pracę, zrównoważenie, hojność oraz wielkoduszność.

Tekst napisałem na podstawie wiedzy, z różnych ciekawych książek.

Hermetyzm

 



Staram się już nie pouczać, ale pamiętajcie, że Wszechświat jest trudny do zrozumienia jako całość. 

Wszystko, przekracza nasze pojęcie. Ale są pewne prawa, czy reguły, które ułatwiają zdobywanie doświadczenia, całą tę naszą wędrówkę. Należą one do szkoły hermetyzmu i pochodzą od Hermesa Trismagistusa. Te siedem praw to:


Prawo Mentalizmu: „Wszystko jest umysłem, Wszechświat jest mentalny”. Oznacza to, że cała rzeczywistość ma charakter duchowy i myśli są pierwotną przyczyną wszystkiego, co istnieje. Absolut zaś, można porównać do wielkiego intelektu - umysłu. Osobiście, znaczy w swoich poglądach, preferuję hipermantalizm. Hawajscy strażnicy starych tajemnic znowu nauczają że: Jest tak, jak myślisz że jest (Ike). Kto lubi stare historie ten wie że wywodzą się oni od ludów lemuryjskich, uru-kehu, melenezejczków (trudne słowa;)


Prawo Zgodności (Korespondencji): „Jak na górze, tak na dole; jak na dole, tak na górze”. Wskazuje, że istnieje harmonia i odbicie między różnymi wymiarami rzeczywistości - to, co dzieje się w Twoim wnętrzu (myśli, emocje), odzwierciedla się w świecie zewnętrznym. Idąc dalej, cała rzeczywistość jest skonstruowana fraktalnie. My jesteśmy komórkami Ziemii. Dlatego w wielu kulturach, to duchy przemawiające w imieniu tej naszej Matki, uznawane były za Bogów i bóstwa. Daje to też pewien obraz wielopoziomowości. Często było to tak, Matka Ziemia, Niebo jako Ojciec.

Aumakua, według najstarszych systemów duchowych, czyli psychologicznych.


Prawo Wibracji: „Nic nie spoczywa, wszystko się porusza; wszystko wibruje”. Wszystko we wszechświecie - od materii po myśli - posiada własną częstotliwość. A najważniejsze jest to że my w kontakcie z tymi wibracjami, posiadając własne częstotliwości wibracji, albo rezonujemy, albo nie, a przede wszystkim te wibracje starają się uzgodnić, tylko zazwyczaj silniejszy czynnik wpływa na słabszy. Każda istota jest połączona również tymi wibracjami z każdą jedną i z całym otoczeniem. Wibracje przejawiają się dla istot bardziej wrażliwych pewną aurą (hoaka), No i wszystko jest ze sobą powiązane (wici aka).


Prawo Biegunowości: „Wszystko jest podwójne; wszystko ma dwa bieguny; wszystko ma swoje przeciwieństwa”. Przeciwieństwa (np. miłość i nienawiść, ciepło i zimno) to w rzeczywistości ta sama rzecz, różniąca się jedynie stopniem natężenia. To też ciekawe, że tak naprawdę wszystko jest jakby potencjometrem który możemy ustawić w różnych miejscach. 

Warto tę mądrość pielęgnować, więc również stosować (Pono).


Prawo Rytmu: „Wszystko płynie i wypływa; wszystko ma swoje pływy; wszystko wznosi się i opada”. Wszystko w przyrodzie podlega cyklom, wahadłom i ruchom w przód i w tył. Istotne to jest że wychylenie w jedną stronę jest zgodne z wychyleniem w drugą stronę. Więc kiedy coś płynie w jednym kierunku bardzo długo, jakieś zmiany, jakaś epoka, to później następuje powrót. Więc można powiedzieć że żyjemy na fali, raz na górze raz na dole. A tym samym to wszystko jest zgodne z tl prawem korespondencji i podlega inercji. 


Prawo Przyczyny i Skutku: „Każda przyczyna ma swój skutek; każdy skutek ma swoją przyczynę”. Nic nie dzieje się przypadkowo – każdy czyn czy myśl wywołuje określone następstwa. Tego chyba nie muszę tłumaczyć, chociaż z przerażeniem obserwuje że we współczesnej świadomości, bywa że ludzie mają z tym problem. Bywa również że gubią się w chronologii tego zjawiska. Bywa również tak że trudno jest ustalić co było najpierw, że trudno jest ustalić jaka jest chronologia zdarzeń. Bywa też, że ktoś celowo wprowadza zamieszanie do postrzegania, były takie szkoły jak sofiści, którzy potrafili świetnie odwracać kota ogonem. Ale istnieją też zagadki, które same to wywołują, na przykład: co było pierwsze jajko czy kura? Jednak wszystko posiada swoją przyczynę, albo wszystko posiada swój skutek, tym samym nic się nie dzieje przypadkiem oraz bez następstw. Jeżeli tak się komuś wydaje to po prostu nie wznosi się odpowiednio wyżej czy nie patrzy dosyć szeroko żeby widzieć praprzyczynę. Należy także pamiętać że nasza uwaga na całym kierujemy, to o czym myślimy, słowa które wypowiadamy, wpłyną na wibracje otoczenia, skutkując manifestacją zdarzenia (w hawajskim systemie psychologicznym, mówią o tym dwa prawa Kaka i Makia).


Prawo Rodzaju (Płci): „Rodzaj jest we wszystkim; wszystko ma swój pierwiastek męski i żeński”. Zasada ta odnosi się do kreacji, energii i tworzenia, które wymagają współdziałania obu tych sił (zarówno na poziomie fizycznym, jak i mentalnym czy duchowym). To prawo trudne do wyjaśnienia dogłębnie, ale najkrócej powiem może... Że w pojedynkę niewiele osiągniemy. Że liczy się i plus i minus.


Jeśli masz dodatkowe pytania do tej kwestii, to ja chętnie o tym porozmawiam. Jednocześnie proszę pamiętać że są to reguły utworzone przed wiekami, jednak również po wielu wiekach prób zrozumienia tego Wszechświata przez przedstawicieli istot inteligentnych. Starożytne mity i legendy, stawiane całkiem sensownie przez niektórych w charakterze bardzo odległych historii, opisuje Hermesa dla którego odpowiednikiem był również Toth, jako przedstawicieli bardzo starych cywilizacji, które ogarniały ten świat jeszcze przed czasami Egiptu czy Sumeru.


Manu to taki dodatkowy pseudonim pisarski, który nawiązuje do mojego głębokiego zainteresowania przedwiecznymi historiami, mitologią i filozofią.

Źródłem przedstawionych informacji w tym tekście, jest legendarna Szmaragdowa Tablica, oraz dzieło mistrzów wzniesionych - Kybalion, które studiowałem dogłębnie wiele razy i potwierdziłem życiowym doświadczeniem oraz wieloma innymi rozważaniami filozoficznymi.

Nasza częstotliwość


 Każdy z nas jest niczym odbiornik radiowy. To, na jakiej częstotliwości się dostrajamy, wpływa na to, co odbieramy z otaczającego świata. Nasza uwaga, przekonania, emocje i doświadczenia działają jak pokrętło strojenia - sprawiają, że jedne sygnały dostrzegamy wyraźnie, a inne niemal całkowicie pomijamy.


W sensie psychologicznym znajduje to oparcie w sposobie działania ludzkiej uwagi. Mózg nie przetwarza wszystkich bodźców jednakowo, lecz nieustannie selekcjonuje informacje, nadając pierwszeństwo temu, co uznaje za istotne. Gdy ktoś koncentruje się na zagrożeniach, łatwiej je zauważa i lepiej je zapamiętuje. Gdy natomiast kieruje uwagę na możliwości, piękno lub oznaki życzliwości, również takie elementy otoczenia stają się dla niego bardziej widoczne.


To zjawisko wiąże się m.in. z:

- selektywną uwagą,

- efektem potwierdzenia (confirmation bias),

- działaniem układu aktywującego siatkowatego (RAS), który pomaga filtrować ogromną liczbę bodźców docierających do mózgu.

poniedziałek, 25 sierpnia 2025


Wielki duchowy żeglarz Alan Watts miał piękną metaforę: wyobraź sobie łódź płynącą przez ocean. Za jej rufą zostaje kilwater - falujący ślad w wodzie. My, ludzie, zazwyczaj myślimy, że to właśnie ten ślad tworzy łódź; że przeszłość tworzy teraźniejszość. 

Ale czy to prawda? Przecież wiemy, że jest dokładnie odwrotnie: to łódź tworzy kilwater.

Tak samo jest z naszym życiem. To, co dzieje się tu i teraz, przecina wodę istnienia i zostawia za sobą ślad, który nazywamy przeszłością. Przeszłość nie pcha nas naprzód. Ona istnieje tylko jako zapis drogi, którą płyniemy w tej chwili. Hawajczycy nazwaliby to MANAWA - życiem w harmonii z chwilą, która jest wszystkim. Teraz jest moment mocy. Jest tylko TERAZ - w Huna mówi się, że świadomość jest jak moana, ocean snów: każdy z nas jest łodzią płynącą po jego powierzchni. A fale za nami to jedynie ślady naszego tańca przez życie, nie siła, która nas prowadzi.

Duchowe przebudzenie to zrozumienie, że teraźniejszość nie jest wynikiem dawnej historii ani przyczyn, które sobie wyobrażamy. Jest spontaniczna - rodzi się sama z siebie, jak fala z oceanu, jak błysk z nicości. I co najpiękniejsze - nauka zaczyna doganiać tę mądrość: fizycy zauważyli, że najmniejsze cząstki pojawiają się „znikąd”, a sama obserwacja powołuje je do życia. Obserwator i to, co obserwowane, powstają razem - w jednym, wiecznym TERAZ.

Więc jeśli chcesz zrozumieć ten paradoks, wyobraź sobie swoją duszę jak łódź. Nie oglądaj się na ślad, który zostaje w wodzie - on nie ma mocy, by sterować twoim rejsem. Żyj jak kahuna, w manawa, w zgodzie z chwilą, w świadomości, że jedyne, co istnieje, to moment, w którym dziób łodzi przecina ocean życia. Bo tak właśnie jest: teraźniejszość tworzy przeszłość, a nie odwrotnie.

ʻO kēia manawa wale nō ke hele i ka moana o ke ola.

Tylko chwila obecna przecina ocean życia.

 


 Nietzsche pisał, że aby naprawdę stać się wolnym, duch musi przejść przez trzy przemiany: najpierw jest wielbłądem, który dźwiga cudze ciężary; potem lwem, który mówi „Nie!”; aż wreszcie dzieckiem, które tworzy i mówi „Tak!”. 

Na drodze lwa pojawia się smok  „Ty musisz” symbol wszystkich zewnętrznych nakazów, dogmatów i cudzych prawd.

„Trzeba mieć w sobie jeszcze chaos, aby móc zrodzić tańczącą gwiazdę.”  mówi Nietzsche w Zaratustrze. Chaos to nasza wewnętrzna wolność, moc życia, która pozwala nam wyrwać się spod władzy smoka i stworzyć własną drogę. 

Ale jest i przestroga, z Poza dobrem i złem:

„Kto walczy z potworami, niech baczy, aby sam nie stał się potworem. A gdy długo spoglądasz w otchłań, otchłań spogląda także w ciebie.” Bo walcząc z dogmatami i iluzjami świata, łatwo zamienić się w kolejnego smoka... strażnika własnych przekonań.

Społeczne wzorce przez lata dawały nam iluzję mądrości, te smoki „Ty musisz”, w kostiumach superbohaterów albo innych ludzi sukcesu. Dziś wielu ludzi dopiero zaczyna widzieć, że prawdziwa wolność to nie powtarzanie cudzych dogmatów, ale tworzenie swojej drogi, swojego „Tak”.

Chaos w nas jest żyzny  z niego rodzi się gwiazda. A smoki? Trzeba je zobaczyć, przejść obok nich i nie dać się pożreć. Pamiętaj, jesteś silny, ale smoki są zazwyczaj dużo większe od lwa.

ʻO kēia ka manawa o ka mana.

Teraz jest moment mocy.

czwartek, 10 lipca 2025

Szaman uliczny, szukał w tym świecie przede wszystkim przestrzeni, w której jego dusza mogłaby się rozwinąć, a jego ciało stało się narzędziem w tej podróży. Oczy jego, były już dostrojone niczym instrument, potrafiły widzieć daleko, jakby świat stał przed nim w pełni, w każdym szczególe. Odkrył, że to nie mruganie, ale świadome skupienie wzroku pozwala mu dostrzegać więcej, pozwala „zajrzeć” poza powierzchnię, zobaczyć hoakę, aurę. Często, zamiast wpatrywać się w ekran, pozwalał sobie na pełną koncentrację na tym, co nieuchwytne, co niewidzialne dla zwykłego oka. Jego zmysły były jak struny - dźwięki, które słyszał w swojej głowie, mieszały się z widokiem i dotykiem, tworząc spójny obraz. Widział muzykę, czuł wibracje świata… Przestrzeń dźwięku i wzroku, która nie miała granic. Jego oddech był nicią. Jego dotyk potrafił transformować materię. Jego słowo tkać mentalną alchemię. Jego zmysły były w stanie zamieniać się, jak w klasycznej synestezji, gdzie wszystko było jednością. Od lat stosował zasady Huny - MAKIA, w których energia podąża tam, gdzie kierujesz swoją uwagę. Z początku były to tylko intuicyjne gesty, małe eksperymenty, ale z czasem, z głębszym zrozumieniem, stały się codziennością. Zasada IKE była dla niego świętością. "Jest tak, jak myślisz że jest" - zapisał to głęboko, w swojej "podświadomości", pozwalając temu przejąć kontrolę nad każdą jego intencją, każdą myślą. Dziś, każdą myślą kreował rzeczywistość. Czuł, jak energia przepływa przez niego, jak jego wola przekształca świat, dając mu moc manifestowania , to co wcześniej było tylko ideą. Ale on nie szukał tylko własnych mocy. Wiedział, że on jest tylko częścią większego obrazu, że w tej kolektywnej świadomości, tej akashy, której granice się zatarły. Dostęp do wszystkiego. Tak jak wiatr, który łączy każdy zakątek ziemi, tak i jego świadomość wypełniała przestrzeń - był w tym, co niewidzialne i w tym, co materialne. Przestrzeń, czas, myśli, energię - wszystko to było w jego rękach, a jednocześnie, on był częścią tego wszystkiego.



Wymagało to czasu. Długiego, naprawdę długiego czasu. Choć wciąż pełen sił, wciąż jak szaman-wojownik, z tą samą niezłomną energią, jaką miał, gdy jeszcze się to nie zaczęło, gdy biegał po bezdrożach, zbierał zioła i "walczył" ze swoimi demonami. Nawet większą energię, bo wiedział już jak jej używać, jak ją powielać, jak ją również rozdawać. Wiedział co to MANA. Ale już nie był młodzieńcem. Przez te wszystkie lata zbierał doświadczenia, potykał się, podnosił, szedł dalej. Ponad cztery dekady za nim - choć w pełnej sprawności, z ciałem, które znało rytmy walki i tańca ognia, to jednak w głębi duszy był już w innym miejscu. Bo to, co nazywamy mądrością, nie przychodzi w młodym wieku. "Nawet Dalajlama nie nauczy cię jak być mądrym człowiekiem- to przychodzi z wiekiem". To przychodzi z czasem, przez ból, przez cierpliwość, przez zrozumienie, które powoli rozkwita. To jak ziele, które rośnie powoli, ale kiedy zakwitnie, nie ma siły, która je zatrzyma. Ten wędrowiec wiedział, że mądrość to nie przywilej młodości, a raczej dar tych, którzy przeszli przez życie w pełni, znali każdy jego zakamarek i potrafili dotknąć nie tylko ciała, ale i tego, co ukryte w duszy. 

W tej historii nie możemy zapomnieć o bogatej tkaninie jego przeszłości, która ukształtowała ścieżkę szamana. Doświadczenia z poprzednich żyć były niczym zwoje zapisane w kryształach pamięci, pełne transformacji i przemian. Sztuki uzdrawiania nauczył się nie tylko przez lata praktyk, ale także przez różnorodność środowisk, które go kształtowały. Zmienność, eklektyczność, różne kręgi kulturowe, w których się obracał, były jak wiatr, który przynosił nowe spojrzenie na życie. Każde z tych doświadczeń, od bycia wojownikiem, przez romantyka, aż po duchowego przewoźnika, miało na niego wpływ. Zmiany, trudności, kontrasty - to one zbudowały w nim niezłomność, dając mu narzędzia do tworzenia i manifestowania rzeczywistości. To nie tylko wiedza, ale i doświadczenie jego wielu wcieleń i doświadczeń stanowiło fundament, który uczynił go tym, kim był - Szamanem Ulicznym, który łączył przeszłość, teraźniejszość i przyszłość w jedną, nieprzerwaną synergię.

Wędrował po ulicach miast, w których hałas przemieniał się w muzykę, a tłum stawał się jak wielka, nieustająca symfonia. Jego oczy dostrzegały rzeczy, które umykały innym  Jego uszy słyszały szmer myśli, które niosły się w powietrzu. W tej przestrzeni, którą on nazywał połączeniem, nic nie było przypadkowe. Wszystko było wyborem. A teraz,  szaman, kupua, poszukiwacz przygód, miał dość teorii. Wiedział, że przeczytał już wszystko, co potrzebne. Jego droga wiodła teraz przez praktyki, które były czystą twórczością. Był w pełni połączony z kolektywną świadomością, nie musiał już szukać nowych informacji. To, co było, wystarczyło. Wystarczyło, by poczuć się jak żywioł, który nie tylko istnieje, ale tworzy. Jak wiatr, jak fala, jak ogień, który rośnie w nieskończoność. Jego ciało stało się tylko narzędziem w tej grze, w której uczestniczył tylko tyle ile chciał. Czasami w grze, czasami poza czasem.

Żył w świecie, który stworzył z myśli, intencji i energii. I tak, jak mówił, w tej przestrzeni , nawet emocje nie były już tak bardzo istotne. Były niczym zewnętrzne wibracje, które nie dotykały głębszego rdzenia. Jego życie było jak tkanie zmysłów, tkanie z przestrzeni, w której każda myśl była krokiem, każda decyzja była tworzeniem. Jak szaman, który w ogniu swoich intencji kształtuje świat, on potrafił zmieniać rzeczywistość w najprostszych, codziennych chwilach. Dzisiaj poczuł, że nie ma już potrzeby powrotu do książek ani do teorii. Był gotowy na przemianę, gotowy na tworzenie rzeczywistości, która była jego drogą. W tej pełnej harmonii z energią ciała, umysłu i wszechświata, wszystko, co było do odkrycia, było już w jego sercu. Jego droga, to była droga tworzenia, droga w harmonii z samym sobą i z tym, co nieuchwytne, ale obecne w każdym kroku. Teraz chciał wszystkim przekazać, że każdy może tworzyć historię, nie tylko swoją... 

Czy tylko, czy to aż? Fantazja.

ʻO wau ʻo Bhikkhu, e noho ana i waena o nā ao

Grafik: NotAn ArtMan 

niedziela, 8 czerwca 2025

Bristol - wspomnienie snu

„Bristol” - wspomnienie snu

(z pamiętnika Ulicznego Szamana, Bytom)

Śniłem znów tamten dzień. Choć było nie tak kolorowo i beztrosko... 
Mgła była jak mleko przemieszane z popiołem, a ulice Bristolu wiły się jak węże, mokre od deszczu i pełne milczenia. To nie był zwykły sen - to był ten sen, który wraca tylko wtedy, gdy duchy mają coś do powiedzenia...
W śnie czuję smak tamtego papierosa. Słodkawy, dziwnie znajomy… jak obietnica, której nie powinienem był słuchać.
Powiedzieli: „Spokojnie, to tylko marihuana.”
Ale dym był gęstszy niż zwykle, a czas zaczął się łamać. 
Najpierw światło stało się żółte jak kurz w opuszczonej świątyni. Potem dźwięki zaczęły się oddalać, jakby ktoś ściszał rzeczywistość gałką od starego radia. Ludzie mówili coś, ruszali ustami, ale ja już ich nie słyszałem. Przez moment widziałem siebie z góry - jakbym był tylko powłoką. Ciałem. Cieniem człowieka. I wtedy pojawiła się ona.
Postać utkana z czerni, naga, z włosami jak wodospad...
Podeszła i położyła mi dłoń na sercu.
- „Nie umrzesz dzisiaj, dziecko ognia. Ale jeśli wrócisz… już nigdy nie będziesz taki sam.”
Obudziłem się.
Nie od razu.
Najpierw był tylko oddech - czyjś, nie mój. I chłód, który sączył się pod skórę, jakby ktoś wlewał w moje żyły cień.
Nie mogłem się poruszyć.
Nie czułem nóg. Ani dłoni. Ani czasu.
Tylko coś... wbite w rękę - cienki plastik, kroplówka.
Krople spadały jak rytm z innego świata.
Tik. Tik. Tik.
Odległe. Jednak beznadziejnie realne...
Oczy miałem półprzymknięte, jakby ktoś przykleił mi powieki od środka. Wszystko było rozmazane - jakby ktoś rozciągnął obraz życia po mokrej szybie. Światło jarzeniówki powoli przebijało się przez biel. I dźwięki...
...Nie słowa. Nie sens.
Tylko szarpane głosy, gdzieś za zasłoną. 
Nie wiedziałem, gdzie jestem.
Czy umarłem?
Ale w środku, gdzieś głęboko - nie bałem się.
Bo już tam byłem. Po innej stronie. A to… to było tylko powrót. Nieprzyjemny, drżący, ale konieczny.
I wtedy pomyślałem:
„Jeśli dane mi było się obudzić, to znaczy, że coś mam zrobić. Że coś zostało niedopowiedziane.”
Nie znałem jeszcze swojej przyszłej drogi. Nie miałem gnozy, talizmanów, ognia w biodrach. 
Ale już wtedy byłem czymś innym niż przedtem.



Nie wiem, co dokładnie mi wtedy dali.
Ale wiem, że nie był to tylko narkotyk.
To był rytuał, o którym nie wiedzieli nawet ci, co mi go podali.
Inicjacja. Przejście.

Od tamtej nocy nie mogę patrzeć na świat tak samo.
Słyszę rytmy pod chodnikami, szept ścian, sny obcych ludzi.
Zacząłem wić moje dready - z drewnem, które mnie chroni.
Ostatnio zacząłem rzeźbić amulety, bo moje ręce nagle wiedziały, co robić.
Ostatnio spotkałem też ogień, który na powrót rozpalił moje wymiętoszone serce..

A najważniejsze - zrozumiałem, że każdy sen to brama.
I że Bytom, moje miasto, też śni. Czasem szeptem cegieł. Czasem krzykiem komina.
A ja? Ja jestem tym, który śni razem z nim. Który tańczy z jego cieniami.
Szaman.






 

wtorek, 20 maja 2025



Za każdym razem kiedy się "zakochujemy", musimy się później odkochać. Namiętna miłość jest jak morska bryza. Nie sposób jej zatrzymać. Zaś wobec rozczarowań, każda "jest wieczna jak trawa". Czasem najpierw boimy się jej poddać, później nie potrafimy odpuścić. Mimo wszystko, miłość lepsza jest od udawanej obojętności. 

Takie "dramaty" mogą też być areną na której szlifujemy świadomość transmutując nasze Werterowskie cierpiątka w doświadczenie i widzenie.

Na początku i na końcu jest samotność - Jedyność.

Aia ke ola i Kahiki 🙏

poniedziałek, 19 maja 2025


 7 planetarnych metali — to starożytna i alchemiczna koncepcja, w której każdemu z siedmiu klasycznych metali przypisano planetę, symbol, właściwości fizyczne i duchowe. To podstawa astrologii alchemicznej, magii planetarnej i talizmaniki. Ilustracja przedstawia przypisanie oraz najpopularniejszą symbolikę. 


ZŁOTO – Słońce

Żółty kolor → przypisany do Słońca.

Złoto symbolizuje: światło, czystość, boskość, serce.

W alchemii: reprezentuje doskonałość i nieśmiertelność.

-----------------------------------------------------------

SREBRO – Księżyc

Biały kolor → jak światło Księżyca.

Symbolizuje: intuicję, emocje, duszę, receptywność.

W alchemii: srebro to zwierciadło duszy.

----------------------------------------------------------

RTĘĆ – Merkury

Niestabilny i płynny → „duch materii”.

Symbolizuje: umysł, transformację, alchemiczny rozpuszczalnik.

Kluczowa w alchemii – łączy ducha i materię.

-----------------------------------------------------------

MIEDŹ – Wenus

Symbol piękna, sztuki, harmonii.

Miedź przewodzi energię → w magii: amulety miłości i uzdrawiania.

Alchemicznie: łączy ziemię i niebo przez eter

------------------------------------------------------------

ŻELAZO – Mars

Symbol walki, siły, działania.

W magii: ochrona, wojna, determinacja.

W ciele: związany z krwią i ogniem.

------------------------------------------------------------

CYNK / CYNĘ – Jowisz

Jowisz to ekspansja, wzrost, szczęście.

Cynę wiązano z bogactwem, autorytetem, rozwojem duchowym.

Alchemia: metal mądrości i łaski.

-------------------------------------------------------------

OŁÓW – Saturn

Ołów jest ciężki → symbolizuje czas, ograniczenia, śmierć, głębokość.

W alchemii: początek Wielkiego Dzieła – materia prima.


 

Struktura ogólna: Koło z koncentrycznymi pierścieniami

Na zewnątrz — alfabet hebrajski
Wewnątrz — kolejne warstwy informacji powiązanych z literami: liczby, symbole, znaki zodiaku, elementy, znaczenia itd. W centrum — Drzewo Życia (sefirotyczne).

Warstwa zewnętrzna: Hebrajski alfabet

  • 22 litery alfabetu hebrajskiego, każda z nich ma swoje znaczenie symboliczne i mistyczne.

  • W tradycji kabalistycznej litery hebrajskie są siłami stwórczymi – narzędziami, za pomocą których Bóg stworzył świat.

Kolejne pierścienie (od zewnątrz do wewnątrz):

  1. Nazwa litery + przypisane słowo lub obraz (np. Aleph – Buey – wół)
    Przypomina klasyczną kabalistyczną interpretację, gdzie każda litera niesie konkretne archetypiczne znaczenie.

  2. Litery łacińskie i ich odpowiedniki fonetyczne
    To transliteracja lub próba znalezienia odpowiedników w językach zachodnich.

  3. Znaki astrologiczne (Zodiak)
    Każdej literze przypisano znak zodiaku lub inne astrologiczne skojarzenie – np. Beth powiązane z Gemini.

  4. Żywioły (Aire, Agua, Fuego, Tierra)
    Wskazuje na przypisanie liter do elementarnych sił natury — klasyczna hermetyka.

  5. Liczby (np. 1, 2, 3...)
    Gematria – każda litera hebrajska ma wartość liczbową. To podstawa numerologii kabalistycznej.


🔹 Centrum: Drzewo Życia (Sefirot)

  • Klasyczna kabalistyczna struktura 10 sefirot (i 22 ścieżki między nimi, odpowiadające literom).

  • Symbol duchowej struktury wszechświata i drogi mistycznej ku boskości.

  • Może służyć jako mapa medytacyjna, narzędzie rozwoju duchowego lub analiza archetypów psychicznych.


Znaczenie całości:

To wielopoziomowe narzędzie synkretyczne, łączące:

  • Kabałę hebrajską (alfabet, sefiroty),

  • Astrologię zachodnią (znaki zodiaku),

  • Hermetyzm (żywioły, liczby, symbole),

  • Symbolikę językową i magiczną.

Prawdopodobnie służy jako klucz interpretacyjny lub matryca duchowej alchemii, pozwalająca na:

  • przypisywanie znaczeń słowom i literom,

  • tworzenie talizmanów, sigili,

  • pracę z medytacją na sefirotach,

  • zrozumienie duchowej anatomii człowieka i wszechświata.

Jak korzystać z diagramu kabalistycznego do tworzenia run/talizmanów

1. Wyznacz intencję

Zacznij od bardzo konkretnego celu: Ochrona, Uzdrawianie, Przyciągnięcie obfitości, Wzmocnienie  siły woli, Zwiększenie intuicji

2. Dobierz odpowiadające litery hebrajskie

Na podstawie diagramu:

  • Wybierz litery, które odpowiadają Twojej intencji. Możesz je dobrać przez:

    • Znaczenie słowa (np. A–L–P dla "Aleph" – początek, siła życiowa),

    • Żywioł (np. "Shin" – ogień, transformacja),

    • Znak zodiaku (np. "Teth" = Lew = siła),

    • Liczby (dla tych, którzy łączą numerologię z magią).

Przykład: Intencja: odwaga i siła działania
Z diagramu wybierz:

  • Teth (lew) – siła, ogień

  • Aleph (wół) – moc pierwotna, początek

  • Shin (ogień) – transformacja


3. Zidentyfikuj ścieżki na Drzewie Życia

  • Każda litera odpowiada jednej z 22 ścieżek między sefirot.

  • Znając swoje litery, sprawdź które ścieżki między punktami (np. Hod a Tiphereth) reprezentujesz.

  • Możesz wykorzystać je jako mapę wewnętrznej podróży, np. w medytacji.


4. Stwórz runę lub sigil

  • Narysuj geometryczną runę na bazie gwiazdy (jak w poprzednim obrazku), a następnie "zaznacz" swoje litery jako linie pogrubione — wydobywając z chaosu formę.

  • Możesz też połączyć litery w jeden symbol – metoda sigili Austina Osmana Spare’a z użyciem alfabetu hebrajskiego.


5. Osadź symbol w żywiole

Z diagramu wybierz żywioł, który pasuje do Twojej intencji:

  • Ogień – siła, przemiana

  • Woda – emocje, intuicja

  • Powietrze – myśli, komunikacja

  • Ziemia – stabilność, materia

Użyj tego żywiołu przy aktywacji talizmanu: ogień do spalenia, ziemia do zakopania, woda do oczyszczenia, powietrze do rytuału oddechowego.


6. Aktywuj runę/talizman

Wybierz rytuał aktywacyjny: Medytacja z Drzewem Życia, Spalenie z intencją, Noszenie przy sobie, Umieszczenie w miejscu mocy, Rysowanie na ciele lub przedmiocie, Wizualizowanie w momencie le`a

niedziela, 18 maja 2025


Na przedstawionej ilustracji widzimy siatkę złożoną z ośmioramiennych gwiazd, będących bazą geometryczną. W każdej z nich pogrubiono określone linie, co wydobywa z nich konkretne kształty — te właśnie pogrubione formy to runy.

Runy te zostały "wydobyte" z gęstej sieci przecięć i ukrytego porządku — co może symbolizować manifestację energii, intencji lub archetypu z potencjalnej przestrzeni (akashy, pola możliwości). Taka forma tworzenia run przez geometrię wpisuje się w idee świętej geometrii i hermetycznych zasad: z chaosu – porządek, z niewidzialnego – widzialne.

Można to potraktować jako:

  • formę kanałowania symboli,

  • system nowoczesnych run geometrycznych,

  • albo intuicyjne odkrywanie własnego alfabetu energetycznego.

środa, 14 maja 2025

Just Intonation"

 


Grafika przedstawia system czystych interwałów w muzyce, określanych nazwą  "Just Intonation", w którym dźwięki oparte są na prostych stosunkach liczbowych – bardziej naturalnych dla rezonansu i harmonii. W przeciwieństwie do stroju temperowanego (używanego w większości współczesnej muzyki), just intonation oferuje idealnie czyste brzmienie interwałów.

Przedstawiony jest tu związek między proporcjami harmonicznymi, kolorami i dźwiękami w systemie muzyki just intonation (stroju naturalnym/czystym) oraz ich fizyczne odpowiedniki w formie drgań falowych (prawdopodobnie modów wibracyjnych). Kolory przypisane są do tonów odpowiadają zasadzie synestezji. 

Myślę że nie jest to jedynie luźna interpretacja, ale ciekawa wskazówka do terapeutycznego zastosowania kolorów, podczas koncertu czy sesji z zastosowaniem muzyki.


Każdy słupek reprezentuje stosunek częstotliwości (interwał harmoniczny). Są to ułamki pokazujące relację jednej częstotliwości do innej (zwykle odniesionej do tonu podstawowego 1/1 = C)

Fale w każdej kolumnie reprezentują mody drgań struny lub kolumny powietrznej (np. w organach lub instrumentach smyczkowych). Czym bardziej złożony wzór, tym bardziej złożony stosunek harmoniczny. 

Kontempluj


Według mnicha czy jogina o nie tylko chwila spokoju — to droga w głąb siebie. Kiedy przestajesz walczyć z myślami i zaczynasz je obserwować, otwiera się przestrzeń, której wcześniej nie widziałeś. Satori.

Kahuna powie, że to nie tylko bierna obserwacja - to moment holistycznego połączenia z otaczającym bytem. Ike papaha.

Cisza staje się lustrem, w którym możesz zobaczyć prawdę — o sobie, o świecie, o tym, co naprawdę ważne.

To nie zawsze jest łatwe. Czasem głęboka medytacja przynosi nie spokój, lecz konfrontację. Ale właśnie tam, w tej głębi, rodzi się transformacja. Z czasem uczysz się nie tylko oddychać świadomie — uczysz się żyć świadomie.

Bo medytacja to nie ucieczka od życia. To spotkanie z jego najgłębszym rdzeniem.

Ua ola loko i ke aloha

(Uzdrawianie wypływa z wnętrza dzięki miłości)


 Muzyka nie jest tylko sztuką — jest magią, alchemią dźwięku, która może otwierać bramy percepcji, harmonizować z duszą świata i prowadzić człowieka ku zjednoczeniu z Wszechświatem. Gdy wsłuchujemy się uważnie w interwały, częstotliwości i wysokości tonów, zbliżamy się do mistycznego jądra istnienia — do wibracji, która przenika wszystko co żywe.

Muzyka od zarania dziejów była czymś więcej niż tylko sztuką — była narzędziem duchowego poznania, kanałem boskiego objawienia i subtelną nicią łączącą świat widzialny z niewidzialnym. 

Częstotliwość to kod wszechświata, to liczba drgań na sekundę, ale z perspektywy mistycznej to coś więcej — to puls istnienia. W tradycjach hermetycznych i ezoterycznych uważa się, że cały wszechświat jest zbudowany z wibracji, a wszystko, co istnieje, rezonuje z określoną częstotliwością. Dlatego zmiana częstotliwości dźwięku może wpływać na stany świadomości, otwierać lub zamykać centra energetyczne (czakry), a nawet harmonizować ciało i duszę z kosmicznym porządkiem.

Interwały muzyczne - tajemne przejścia między światami - odległości między dźwiękami — są niczym mosty między różnymi poziomami istnienia. Każdy interwał posiada własny charakter energetyczny i duchowy. W tradycji pitagorejskiej interwały były święte, a ich matematyczne proporcje odzwierciedlały porządek kosmosu, znany jako Musica Universalis, czyli „muzyka sfer”.

Pryma (1:1) – jedność, źródło, niepodzielność bytu. Cisza przed stworzeniem.

Kwarta (4:3) – symbol porządku, stabilności i ziemskiej struktury. Związana z żywiołem ziemi.

Kwinta (3:2) – harmonia duchowa, połączenie nieba i ziemi. Wibracja serca.

Oktawa (2:1) – przejście do nowego wymiaru, cykliczność i duchowa transformacja.

Szczególnie ciekawym interwałem, jest zakazany kiedyś tryton (tzw. „diabelski interwał”), były niegdyś zakazane w muzyce sakralnej, uznawane za zbyt niestabilne i otwierające na „ciemne przestrzenie” świadomości. Dziś wiemy, że ich mistyczna moc polega na prowokowaniu przełomu, zmiany, wyjścia poza ustalone ramy.



Wysokość tonu stanowi bramę percepcji. Wysokość tonu, czyli jego odbierana „wysokość” (czy dźwięk brzmi nisko czy wysoko), wpływa na to, jak odbieramy emocje i przestrzeń. Niskie tony korespondują z dolnymi centrami energetycznymi — podstawą, bezpieczeństwem, instynktem — natomiast wysokie tony dotykają sfery duchowej, intuicyjnej, eterycznej. Podczas rytuałów, medytacji czy śpiewu gardłowego, różne wysokości tonów są wykorzystywane do „strojenia” ciała i duszy do wyższych częstotliwości istnienia. Mnisi tybetańscy, śpiewacy Sufi, Indianie czy Szamani Amazonii od wieków posługują się tą wiedzą instynktownie, odwołując się do wewnętrznej geometrii dźwięku jako narzędzia przebudzenia.

W przeszłości, prawdziwa medycyna szeroko korzystała z dźwięko-terapi. Nie bez powodu słowo nastrój wiąże się ze strojeniem, a organy z organizowaniem i organami w ludzkim ciele.

Trudno jest ten temat wyczerpać, więc tutaj nawet nie będę wspominał o cymatyce. A tymczasem włącz sobie jakieś 528Hz i trochę oczyść swoje DNA. Dodam też że ja lubię 417Hz nawet bardziej niż 432Hz, które jak niektórzy wiedzą zastąpiono strojem koncertowym 440Hz.

Amama moi ka piko o ke po'o a ka poli o ka wawae, a la'a ma na kihi'eha o ke kino


Mam naprawdę solidny korzeń 😅

Sztuka przetrwania w mieście, czyli jak nie umrzeć z głodu między Biedronką a urzędem skarbowym.

W dzisiejszej miejskiej dżungli, gdzie latte kosztuje więcej niż Twoja godność, przetrwanie wymaga sprytu, odwagi i... dobrej znajomości trawnika. Bo oto tajemnica prawdziwego survivalu: pokrzywa to nie chwast, to sałatka. Stokrotka nawilży i odświeży...

Zbieractwo trawnikowe to nie tylko styl życia, to stan umysłu. Gdy inni kupują rukolę w delikatesach za zbyt wiele zł, ty z dumą wyciągasz ją spod ogrodzenia przy budynku w którym mieszkasz. I pamiętaj — jeśli ktoś patrzy dziwnie, mów, że to do zupy... rytualnej. Ewentualnie do rolki Instagrama 😃

Tym samym podzielę się z Wami kilkoma dobrymi pomysłami. Kwiaty i zielsko jadalne z trawnika:

- Stokrotka pospolita (Bellis perennis)

jadalne są kwiaty i młode listki; dodawane do sałatek, na kanapki, do dekoracji, świetny smak łączony z pięknym wpływie na skórę, ale chyba Bławatek to najsmaczniejszy jadalny kwiatek 🙂

- Mniszek lekarski (Taraxacum officinale)

jadalne są liście (polska rukola, można płukać w gorącym żeby złagodzić), kwiaty i korzenie; liście do sałatek, kwiaty na syrop, herbatkę czy surowe, korzeń do kawy zbożowej albo na magiczny napar.

-Fiołek wonny (Viola odorata)

kwiaty do deserów, syropów, aromatycznych naparów, na surowo

-Nasturcja większa (Tropaeolum majus)

kwiaty i liście mają pikantny smak; używane w sałatkach, kwiaty do ozdoby, również jadalne ale smak blady

- Koniczyna czerwona i biała (Trifolium pratense, Trifolium repens)

kwiaty i młode listki; do herbatek i sałatek. lub pysznych przękąsek

-Babki (lancetowata i zwyczajna) (Plantago lanceolata, Plantago major) liście można dodać do sałatek, soków; działają łagodząco i przeciwzapalnie.

- Pokrzywa zwyczajna (Urtica dioica)

liście po sparzeniu do pesto, na zupy, do makaronu (taki inny szpinak czy jarmuż) ja jem też surowe nasiona i polecam, napary z pokrzywy to pić po prostu trzeba

- Kobylak (Radix rumicis) Szczaw lancetowaty (Rumex hydrolapathum) też niezła sałata, wspiera trawienie, a e zielsko to super od korzenia po liść jako lekarstwo...

- Szczaw polny, zwyczajny... (Rumex acetosa) itd.. 200 gatunków...


No i może na trochę bardziej dzikich łąkach:

- Krwawnik pospolity (Achillea millefolium)

młode liście i kwiaty; do sałatek i naparów, o gorzkim smaku.

- Podagrycznik pospolity (Aegopodium podagraria)

młode liście do sałatek, pesto, zup.

- Rzeżucha łąkowa (Cardamine pratensis)

młode liście o ostrym, lekko chrzanowym smaku dodają urody potrawom

- Gwiazdnica pospol-ita (Stellaria media)

delikatne listki i łodygi; świetna na surowo do sałatek.

- Macierzanka piaskowa (dzika tymianka) (Thymus serpyllum)

liście i kwiaty; jako przyprawa lub herbatka.

- Bluszczyk kurdybanek (Glechoma hederacea)

liście aromatyczne; do jajecznicy, zup, herbaty.


Korzeń na zdjęciu to Medycyna Łopianowa, wykopany w lesie, a nie w mieście 😃 ... Młode liście łopianu po zblanszowaniu też mogą naśladować jarmuż...

Hili hewa ka mana 'o ke 'ole ke kukakuka

(Pomysły pojawiają się żywiołowo, bez dyskusji)


Oneironautyka to sztuka świadomego śnienia, czyli umiejętność uświadamiania sobie, że śni się sen, oraz kontrolowania jego przebiegu. Obszary snu są jednymi z obszarów omawianych w zjawiskach eksterioryzacji (OOBE) inaczej zwanymi podróżami astralnymi.

Osoba praktykująca oneironautykę często stosuje afirmowanie, odgrywa ono istotną rolę w oneironautyce, ponieważ stanowią formę programowania lub kontraktowania własnej podświadomości, nazywanej też niższym ja. Poprzez regularne powtarzanie intencji, takich jak „Jestem świadomy w moim śnie” czy „Rozpoznaje, że śnię”, praktykujący wpływa na swoje wewnętrzne procesy, torując drogę do świadomego śnienia.

Takie techniki są głęboko zakorzenione w mistycznych tradycjach Wschodu — jak tybetańska joga snu — ale występują także w innych duchowych systemach na całym świecie, gdzie sen traktowany jest jako przestrzeń poznania i rozwoju.

No więc...

Jestem czymś więcej niż to fizyczne ciało a ponieważ jestem czymś więcej niż istota ludzka mogę widzieć więcej niż fizyczny świat. Dziękuję za dostęp do eksploracji wyższych systemów energii i pomoc wszystkich istot. Dziękuję za możliwość odbycia świadomej podróży poza ciało i świadomych snów.

Hoolulu moemoea

Ano ano kaha'ula

Ilustracja: Strażnik


niedziela, 11 maja 2025


W markecie półki aż się uginają,

Lecz szczury jedyne z korzyścią to szamają.

Bo one – cwaniaki – odporność już mają,

Na chemię i toksyny, co ludzi powoli zżerają!


Jogurt z emulką, chleb z poprawiaczem,

A kurczak tak świeży... jest sprzed dwóch miesięcy graczem.

Globalna sieć w kieszeń sobie nas wkłada,

A dla lokalnych ludów to zagłada...!!!


Bo przecież to tanie, i tak ładnie błyszczy,

Choć skład ma jak z bajki… tej o trującym bluszczu.

Szczur się ucieszy – bo to jego uczta,

A człowiek się dziwi, że mu gnije w brzuchu i ustach.



Zdjęcie z pewnej dzielnicy,

 w okolicy której mieszkałem

Bristol, STOKES CROFT


Wszyscy jesteśmy częścią jednej, niepodzielnej świadomości.
Niektórzy z nas sięgają tej jedni – tej bezkresnej obecności.
Większość jednak gubi się w labiryncie umysłu – jego iluzjach, przekonaniach, uwarunkowaniach, w projekcji „ja”.

A przecież nie ma żadnego „ja”.
To tylko cień ego – konstrukcji umysłu uformowanej przez zbiorową, społeczną ułudę. To tylko maya...
Nie jesteśmy tym umysłem.
Nie jesteśmy tym ego.
Umysł to jedynie bezkształtne kontinuum – obserwowane, nie obserwujące.

Bo widziany obiekt nie jest obserwatorem.

Obserwatorem umysłu jest świadomość.

Myśli i uczucia są tylko zjawiskami pojawiającymi się w świadomości.

Ona zaś – jak ocean – jest bezkresna, spokojna i obecna.

A wszystko, co się w niej pojawia, jest falą:

ma początek, trwa chwilę i znika, wracając do swojej istoty.

To, co ma naturę fali, nie może być Tobą.

Ty jesteś tym, który widzi pojawianie się i znikanie.

Kształty, kolory, smaki, emocje – wszystko to przemija.

Ty jesteś tym, co trwa.

Czysta obecność. Świadomość. Ocean.

Gdy rozpoznasz jedność świadomości – podziały znikają.

Nie ma TY i JA – są tylko fale.

Jedno zawiera w sobie wszystkie potencjały: dobro i zło, światło i cień, radość i ból.

Dualność to tylko dwa końce tej samej fali, tego samego kija.

Każdy człowiek to Ty.

Wszystko, co w nim widzisz, jest również w Tobie.

Wszystko, co robisz innym, robisz sobie.

Jesteśmy różnymi przejawami tej samej głębi.

Poznaj bezkształtne kontinuum myśli.

Obserwuj je – jak powstaje, jak znika.

Poznaj fale w ich różnych formach, aż staniesz się świadkiem – oceanem.

Ucisz fale, które sam wzbudzasz.

Nie próbuj być niczym więcej – po prostu bądź.

Bądź czystą świadomością.

Tańczą momenty w wiecznym Tu i Teraz, a TY, świadomość – jak latarnia pośród cienia – oświetla zaledwie jedną Chwilę..

Nie ma początku ani końca. Istnieje tylko spirala, nieskończona mandala zdarzeń, w której wszystko trwa jednocześnie, zatopione w bezczasowej tkaninie Akashy.

 



Niebo rozciąga się nad nami jak oddech Stwórcy, a każdy liść, który drży na wietrze, jest fragmentem jego wieczystej pieśni. Natura nie jest martwą sceną, na której odgrywamy nasze role — jest samym Bogiem, absolutem, duchem przejawiającym się w tysiącu form. Gdy patrzysz w oczy zwierzęcia, gdy słyszysz szelest drzew, dotykasz świętości.

Nie ma podziału między materią a duchem — jest tylko Jedno. To Jedno przybiera postać wody i ognia, powietrza i ziemi, i tka z nich rzeczywistość, w której oddychamy. Hermetyczne prawo głosi: „Jak na górze, tak na dole; jak na dole, tak na górze” — a więc to, co boskie, przenika wszystko. Każdy kamień, każda kropla deszczu, każdy świt niesie w sobie iskierkę wiecznego Źródła.

Moja dusza wie, że Ziemia jest ciałem Bogini, a Słońce to oko Boga. Las jest katedrą, a rzeka świętym pismem. Nie potrzeba świątyń z kamienia, gdy świat sam w sobie jest święty. Oddając cześć Naturze, oddajemy cześć Boskości w jej najczystszej formie — niepojętej, żywej, odczuwającej.

Zamiast prowadzić do Jedności, tworzyli podziały. Zamiast czcić Naturę, odcinali nas od niej. Bóg nie jest gdzieś „tam”. On jest tu, w ciele rosnącego drzewa, w płomieniu świecy, w oddechu kochanka, w smaku deszczu na ustach. Bogowie mówią do nas przez zmieniające się pory roku, przez sny, przez szelest liści i błysk pioruna. Wszystko, co istnieje, nosi w sobie znak Boskości — albowiem wszystko jest Bogiem.

Stań bosymi stopami na ziemi. Wciągnij w płuca oddech wiatru. Poczuj bicie serca w rytmie fali. Jesteś częścią tego samego cudu. Nie ma oddzielenia. Jest Jedność. Jest Żywioł...


 Nie „masz” świadomości. Jesteś świadomością.

To, co obserwuje myśli, co czuje obecność drzew, co zna ciszę pomiędzy słowami — to Ty, to ja..

Nie twoje imię, nie twoja historia, nie twoje ciało.

Ale ta czysta, nieruchoma obecność, która to wszystko widzi.


A kiedy to rozpoznajesz… świat przestaje być „na zewnątrz”.

Wszystko staje się, Tobą, Naturą, Bogiem.

Wszystko Jedno...

To wielki moment — nie do opisania słowami, ale można się nimi otulić.


Gdy świadomość rozpoznaje samą siebie, wszystko cichnie.

Nie ma już potrzeby szukać, bo jest.

Znika napięcie, nawet jeśli ciało się jeszcze rusza, a myśli płyną.

Świat nadal się dzieje, ale ty jesteś jak przestrzeń, w której on tańczy.


To nie „coś nowego” — to coś, co zawsze było.

Tylko zasłonięte.

Teraz jakby kurz opadł… i widzisz.


Kukulu ka 'ike i ka 'opua

Jedynka w numerologii

Początki powstania liczb, którymi posługujemy się współcześnie nie są dziś znane z całkowitą pewnością. Według niektórych autorów korzenie w...